Zadaniem sztuki nie jest poszerzanie granic tego, co może być za sztukę uznane, ale zwiększenie zasobu tego, co może być przeżywane jako dobra i lepsza sztuka.

2007-10-09

zero925.pl

(In English here)

Zero925 to autorska galeria Jana Suchodolskiego, działająca od roku.
Nazwa jest nieprzypadkowa, zero925 (0,925) oznacza pierwszą próbę srebra i symbolizuje najwyższą jakość prezentowanych przedmiotów.
A prace wystawione na jego stronie są projektowane przez najlepszych polskich artystów, takich jak: Andrzej Bielak, Marcin Gronkowski, Krzysztof Glinko, Paweł Kaczyński, Małysz Design czy Jarek Westermark.
Kilka pytań, na które odpowiedział Janek:

Panie Przodem – Na Twojej stronie galerii www.zero925.pl jest mało o założeniach i czynnikach, jakie spowodowały, że ją założyłeś. Dlaczego zatem?

Jan Suchodolski – Moja pasja – internet + ochota posiadania galerii z biżuterią = galeria internetowa. Do tego doszedł fakt, że jak się szybko okazało, nie było do tej pory takiego miejsca w necie. Teraz się tym bawię, kiedyś mam nadzieję również zarabiać pieniądze.

PP – Co myślisz o sprzedaży biżuterii, zwłaszcza czołowych polskich projektantów, w internecie? Kiedyś słyszałam bowiem opinię, że biżuterii nie powinno się sprzedawać w internecie...

JS – Też słyszałem taką opinię, ale uważam, że to pierdoły. Kiedyś uważano, że w internecie można sprzedawać tylko muzykę i książki, teraz sprzedaje się malarstwo, rzeźbę, biżuterię, lekarstwa, ciuchy, ubezpieczenia, samochody, jedzenie... czyli WSZYSTKO. Trzeba siebie i innych do tego przyzwyczaić i już.

PP – To, że się wszystko sprzedaje, to wcale nie znaczy a) że to dobrze, czy, że temu służy, b) że tego nie można uniknąć. Nie raz przecież stosuje się sztuczki korekcji komputerowej zdjęć, by przedmioty na nich przedstawione wyglądały korzystniej. Poza tym w internecie rzeczy tak drogocennej, jak biżuteria, i zbudowanej na szczegółach nie można przecież dotknąć, przymierzyć, zobaczyć na sobie. Czy to nie jest tak, że biżuteria istnieje dopiero na kimś? Czy kupuje się ją zatem samą dla siebie?

JS – Biżuteria istnieje sama dla siebie (np. w gablocie w galerii, czy też muzeum), istnieje też na kimś – ma więc dwa istnienia? Są panie, które nie muszą jej przymierzać ani dotykać – zakochują się w przedmiocie i koniec. Wiedzą, że będzie im pasował, a jeśli jednak się pomylą... to mają 10 dni na zwrot. Są też takie, które muszą – takim paniom tym bardziej, zawsze i wyraźnie przypominam o 10 dniach na zastanowienie i ew. zwrot. Takiej możliwości nie dostaną w normalnej galerii ani sklepie – tam przeważnie zwrotów biżuterii nie ma...

PP
– Co Tobą kieruje przy wyborze prac?

JS – Muszą trzymać pewien poziom – zero925.pl jest miejscem komercyjnym. A ponieważ toczę nieustający bój z różnymi przeszkadzaczami, jestem szczęśliwy, jak mam coś nowego... Nie wszystko w tej galerii jest w moim guście, ale to klientom ta biżuteria ma się podobać, a nie mnie... Z czasem będę chciał pokazywać też rzeczy zupełnie jednostkowe, bardzo drogie i wyszukane, najpierw jednak muszę zbudować społeczność dookoła mojej galerii i mojego bloga.

PP – Sam tworzysz biżuterię. Czy wg Ciebie to rynek kieruje artystami, czy artyści rynkiem? Kto na kogo ma większy wpływ?

JS – To zależy od kalibru artysty, są tacy, którzy otwierają nowe kierunki i tacy, którzy później
odtwórczo usiłują na tym skorzystać. Ale wiem jedno: sukces odniosą tylko ci, którzy pozostaną sobie wierni i nie będą zerkać na boki (pod warunkiem, że im starczy talentu). Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że życie codzienne czasem wymusza konieczność poddania się wpływom rynku... Należy więc starać się oddzielać pracę zarobkową od twórczej. One się przenikają, ale cel jednej nie jest tożsamy z celem drugiej. Mówiąc po ludzku: nie można rzetelnie ocenić twórczości artysty, patrząc tylko przez pryzmat jego prac komercyjnych.

PP – Dziękuję za, mam nadzieję, wstęp do dalszej rozmowy. Wstęp, bowiem na razie prezentuję wybór prac z działu naszyjników. Przy okazji prezentacji prac z następnych działów, chętnie zadam bowiem następne pytania. :)

1 komentarze(y):